Księgarnia, która trzymała Warmię przy polszczyźnie
Pierwsza polska księgarnia na Warmii działała w Gietrzwałdzie 61 lat. Po śmierci założyciela prowadziła ją żona — do samego wybuchu wojny.
Są zabytki, które robią wrażenie rozmachem. I są takie jak dom przy Kościelnej 3 w Gietrzwałdzie — niepozorne, a ważniejsze od niejednego pałacu.
Otwarcie w cieniu Kulturkampfu
W kwietniu 1878 roku Andrzej Samulowski, poeta ludowy i działacz oświatowy z Sząbruka, otworzył w Gietrzwałdzie pierwszą na Warmii polską księgarnię. Nie działał sam: wspólnikiem był Stanisław Roman z Pelplina, a finansowo pomogli Teofil Rzepnikowski, kierownik banku w Lubawie, i Teodor Donimirski. Książkami Samulowski handlował zresztą już od 1875 roku, a od 1880 roku prowadził księgarnię samodzielnie.
Co leżało na ladzie
Asortyment mówi wiele o klientach: literatura religijna — także niemieckojęzyczna — katechizmy, modlitewniki, beletrystyka i dewocjonalia, sprowadzane między innymi z Poznania, Śląska i Grudziądza. W państwie, które właśnie rugowało polszczyznę ze szkół, każda polska książka sprzedana chłopu spod Olsztyna była małą wygraną.
Sześćdziesiąt jeden lat
Księgarnia działała w latach 1878–1939. Po śmierci Samulowskiego w 1928 roku interes prowadziła jego żona Marta — aż do wybuchu II wojny światowej. Trudno o lepszą miarę wytrwałości: przetrwała Kulturkampf, I wojnę, plebiscyt i całe międzywojnie.
Dom, który stoi do dziś
Budynek z księgarnią zachował się przy ulicy Kościelnej 3; 19 września 1973 roku wpisano go do rejestru zabytków. Na elewacji wisi tablica pamiątkowa, przed domem stoi popiersie Samulowskiego, a w prawym skrzydle urządzono Izbę Pamięci Rodziny Samulowskich. Postać założyciela i szerszy kontekst — „Gazetę Olsztyńską”, szkoły polskie — opisujemy na Polskość Warmii — od księgarni z 1878 roku po szkoły z lat trzydziestych.